• Strona główna
  • Aktualności
  • O mnie
  • Galeria
  • Interpelacje
  • Smoleńsk 2010
  • Prawo i Sprawiedliwość
  • Kontakt
Aktualności

14 grudnia 2011 • warszawskipis.pl10 tysięcy uczestników Marszu Niepodległości i Solidarności

13 grudnia 2011 o godzinie 18 pod pomnikiem Wincentego Witosa, na Placu Trzech Krzyży rozpoczęliśmy Marsz Niepodległości i Solidarności. Marsz został zorganizowany z inicjatywy Premiera Jarosława Kaczyńskiego. Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią Prezesa Prawa i Sprawiedliwości odbywał się w atmosferze upamiętnienia ofiar i bohaterów stanu wojennego oraz uświadomienia opinii publicznej konieczności walki o zagrożoną suwerenność i niepodległość naszej Ojczyzny.Po odśpiewaniu hymnu narodowego odczytane zostały nazwiska ofiar stanu wojennego. Ich pamięć została uczczona modlitwą oraz minutą ciszy, po której Marsz Niepodległości i Solidarności ruszył Alejami Ujazdowskimi w kierunku Belwederu.

Po drodze parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości składali kwiaty pod pomnikami: Stefana Grota-Roweckiego, Ronalda Reagana, Romana Dmowskiego i Ignacego Paderewskiego. Marsz odbywał się w pokojowej atmosferze. Mimo bardzo, krótkiego czasu na przygotowania okazał się, według portalu niezalezna.pl, jak i jego uczestników, „sukcesem organizatorów”.
W Marszu Niepodległości i Solidarności szło około 10 tysięcy osób; obecni byli: Premier Jarosław Kaczyński, parlamentarzyści, radni i działacze Prawa i Sprawiedliwości, przedstawiciele świata kultury i niezależnych mediów oraz wielka liczba polskich patriotów. W większości byli to warszawiacy, choć nie zabrakło przyjezdnych z innych części kraju. Jeszcze przed rozpoczęciem marszu spotkałam przedstawicieli białostockiego oddziału stowarzyszenia Solidarni2010. W czasie marszu spotkałam również ludzi z tak odległych miejsc jak Trójmiasto, Legnica, Kraśnik czy Lublin.

Tak jak można było się spodziewać była to bardzo pokojowa manifestacja, na nic zdały się prowokacje oraz straszenie opozycji w reżimowych mediach. Propaganda, nt. Marszu Niepodległości i Solidarności, która przez ostatnie dni zagościła w mainstremowych mediach zadziałała mobilizująco na Polaków, dla których Polskość to normalność, którym nie spodobał się hołd berliński Radosława Sikorskiego (przez niektórych nazywanego Zdradkiem) i tłumnie pojawili się na marszu. Mimo tak wielkiego wyzwania jakim była dziesięciotysięczna liczba uczestników, służby porządkowe stanęły na wysokości zadania.

W czasie marszu można było usłyszeć hasła: „Cześć i Chwała Bohaterom", Donald cykorze i Putin ci nie pomoże!", „Precz z komuną!”, „Słonce Peru – mistrz bajeru”, „Tusk ty kłamco, gdzie jest zielona wyspa?!”. Szczególnie głośno zrobiło się podczas przemarszu obok Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, gdzie uczestnicy widząc nad wejściem do KPRM-u oświetlony napis „Honor i Ojczyzna”, krzyczeli: „Gdzie Wasz Honor i Ojczyzna?!”. W chwilę po tym odpalona została jedna petarda, organizatorzy potępili to zachowanie z głośników, prosząc równocześnie o nie używanie żadnych środków pirotechnicznych, a uczestnicy marszu stanowczo odpowiedzieli na to zdarzenie skandując: „Prowokacja”. Jeden z uczestników marszu idący obok mnie, wyraził swoje zdziwienie i przypuszczenie, że prowokacją ze strony rządzących może być brak funkcjonariuszy BOR-u przy wejściu do KPRM-u, w momencie, kiedy obok przechodzi tak liczna manifestacja. Było to rzeczywiście zastanawiające, ponieważ funkcjonariusze Ci w liczbie około dziesięciu pojawili się w tym miejscu już po zakończeniu marszu.

Gdy czoło marszu dotarło pod pomnik Marszałka Józefa Piłsudskiego, Joanna i Andrzej Gwiazdowie, złożyli pod nim wieńce. Piszę celowo czoło marszu, ponieważ właśnie w tym momencie, kiedy dochodziliśmy do celu naszej manifestacji, jedna z uczestniczek rozmawiała przez telefon z osobą, na końcu pochodu, a która dopiero przed momentem opuściła Plac Trzech Krzyży. Przy tej okazji chciałam złożyć gratulacje na ręce dziennikarzy większości mainstremowych mediów, którzy sporo musieli się nagimnastykować, aby w swoich relacjach „wyeliminować” większość uczestników marszu i „zgodnie z tradycją” zaniżyć liczbę zebranych. Wspomniał o tym na początku swojego przemówienia Premier Jarosław Kaczyński, wywołując śmiech i gwizdy zebranych. Powiedział: „13 grudnia na obce zlecenie rozpoczęto z naszym narodem wojnę. Wielu ludzi straciło życie. Przyszliśmy tu przypomnieć by o tej ofierze nikt nie zapomniał. Polska byłaby dzisiaj lepsza, bogatsza gdyby nie 13 grudnia. To jest prawda, która jest oskarżeniem tych, którzy o 13 grudnia o tym zdecydowali, ale i tych, którzy później, po 1989 roku nie chcieli sprawców ukarać, nie chcieli rozliczenia, którego Polska potrzebowała. Nowa Rzeczpospolita mogła być naprawdę suwerenną i demokratyczną tylko wtedy gdyby oparła się o potężny fundament, którego bez prawdy i sprawiedliwości nie ma. Bo to jest nasze wielkie, wciąż obowiązujące zadanie. Ciągle aktualne. A jak bardzo aktualne widzimy w ostatnich tygodniach. Brak moralnego fundamentu wychodzi dzisiaj na jaw z całą siłą. To, że musimy dzisiaj gromadzić się by także odnieść się do wydarzeń ostatnich tygodni jest właśnie tego przykładem. Groźnym, bo trudno sobie wyobrazić coś bardziej niebezpiecznego niż sytuacja gdy przedstawiciele demokratycznego państwa zaczynają składać hołdy innym państwom. Stało się coś co jest już nazywane hołdem berlińskim. Do tego minister Sikorski nie miał żadnego prawa!” (…) „Tego się nie można wyjaśnić inaczej niż załatwianiem partykularnych, osobistych interesów. Ale patrzę i nie widzę końca tego zgromadzenia. Polacy mówią NIE! Ale gdy decydowaliśmy się na ten marsz, znaliśmy tylko część prawdy. Tylko najbardziej pozbawieni rozumu mogą uwierzyć w to, że inni, ci silniejsi od nas, będą o nasze interesy dbali. Nie. O nasze interesy możemy dbać tylko sami. I po to potrzebujemy suwerennego rządu. Można bronić polskiego interesu, były ku temu przesłanki, odrzucono je w imię być może całkiem partykularnego interesu. I chcę wam dzisiaj przyrzec, że Prawo i Sprawiedliwość stanie na czele walki o suwerenność. Stać nas na to, gdyby nie te interesy i interesiki, nasz naród parłby do przodu jak Chiny. Ale dźwigamy na plecach wielki worek kamieni.” Premier Jarosław Kaczyński zakończył swoje przemówienie apelując: „Obudź się Polsko.”

Zbigniew Romaszewski przypomniał zgromadzonym: „Nie może istnieć państwo bez odpowiedzialności. Nas od samego początku próbowano oduczyć odpowiedzialności, skoro nie rozliczono generałów. Polska jest nasza i do samego końca będziemy bronić jej suwerenności.”

Na zakończenie marszu została odśpiewana pieśń „Boże coś Polskę” a chwilę wcześniej Andrzej Gwiazda powiedział: „Wybitnym prawnikom 30 lat zajęło ustalenie, to co my wiemy, już od początku, że stan wojenny został wprowadzony wbrew konstytucji. To znaczy, że od 30 lat żyjemy w państwie bezprawia. Marzyłem przez całe swoje życie, żeby z pełnym przekonaniem zaśpiewać ojczyznę wolną Polskę racz nam pobłogosławić Panie, ale nie mogłem. Czas na nową Polskę.”
Osobiście mam nadzieję, że transparent niesiony dziś na czele marszu: „Nie ma Europy sprawiedliwej, bez Polski niepodległej” zrozumieją nasi rządzący i wreszcie zaczną robić wszystko co w ich mocy, aby zadbać o swój własny naród. Na koniec chciałam zacytować jedną z uczestniczek marszu: „Kolejność nie jest przypadkowa, to jest: Bóg, Honor i Ojczyzna. (...) To jest początek końca transformacji w Polsce.”
Tak nam dopomóż Bóg.
Paweł SZEFERNAKER © 2011